Marzenia się spełniają. Rozmowa z Martą Klimek, menedżerką i rekruterką Capgemini

Marta Klimek - zdjęcieJak długo pracujesz w firmie?

Ponad dziesięć lat. To była moja pierwsza praca zaraz po studiach. W Capgemini rozpoczynałam swoją karierę, wciąż tutaj jestem i na razie nie planuję zmiany.

Czy później miałaś inne rozmowy o pracę?

Jak najbardziej. Dwa razy czułam potrzebę zmiany i brałam udział w rozmowach rekrutacyjnych w innych firmach, lecz finalnie kończyło się zmianą wewnątrz firmy.

Jak uważasz, czy powinno się ujawniać niepełnosprawność w CV?

Uważam, że tak, gdyż nie ma w tym nic złego. Nigdy nie uważałam siebie za osobę niepełnosprawną. W dużej mierze zawdzięczam takie myślenie o sobie moim rodzicom i ich wychowaniu. Nigdy nie miałam taryfy ulgowej. Nie było tak, że mogłam czegoś nie zrobić w domu lub w szkole. Musiałam robić wszystko mając na uwadze niepełnosprawną rękę, która ma całkowity niedowład po wypadku. Jestem po kilku przeszczepach, więc musiałam się oszczędzać, wiedziałam w których momentach czegoś nie mogę, ale całą resztę robiłam jak normalne dzieciaki. Sprawiło to, że nigdy nie ukrywałam swojej niepełnosprawności. Podczas rozmowy rekrutacyjnej do Capgemini zaznaczyłam, że jestem osobą niepełnosprawną. Bardziej zrobiłam to jednak z myślą o profitach, jakie mogła mieć z tego tytułu firma.

W jaki sposób zazwyczaj rekruterzy reagowali na informację o niepełnosprawności?

Normalnie. Nigdy nie odczułam jakiegoś dyskomfortu. Być może dlatego, że otwarcie mówię o niej. Moją niepełnosprawność widać w momencie, kiedy podaję rękę – witając się nie chwycę ręki rozmówcy. Osoby od razu to zauważają. Chcąc prowadzić otwarty dialog i uniknąć skrępowania rozmówcy od razu mówię – „z pewnością Państwo zauważyli, że nie do końca podałam rękę. Nie jest to wynik mojej niechęci, tylko jest to związane z moją niepełnosprawnością.” I wtedy atmosfera znacznie się rozluźnia, bo rozmówca/rekrutujący widzi, że nie mam z tym problemów, nie boi się zadawać pytań. Do tych pytań zresztą sama zachęcam.

Rozumiem, że podczas rozmów były brane pod uwagę przede wszystkim kompetencje.

Tak, zawsze podczas jakichkolwiek rozmów brano pod uwagę to, co potrafię, a nie moją fizyczność. Ważne były kompetencje merytoryczne, to, co prezentuję sobą, to, co osiągnęłam do tej pory – na to przede wszystkim stawia pracodawca. Sama jestem osobą, która rekrutuje pracowników do firmy. Uważam, że organizacja patrzy przez pryzmat umiejętności, a nie ograniczeń fizycznych. Jeśli jest inaczej, to oznacza to niedojrzałość. W dużych firmach niepełnosprawność fizyczna nie jest problemem, gdyż przestarzenie biurowe mogą być odpowiednio zaadaptowane.

Czy z perspektywy rekrutera widzisz jakieś trudności, z którymi osoby niepełnosprawne mogą mieć kłopot podczas rozmowy lub podczas pracy?

Ja patrzę głównie na kompetencje merytoryczne i językowe. Jeśli osoba jest kompetentna, to ja nie widzę żadnych przeszkód. Wiem, że firma jest w stanie przystosować biurko do osoby jeżdżącej na wózku lub programy komputerowe dla osób słabowidzących.

Czy istnieje system dostosowujący rozmowę o pracę do osoby niepełnosprawnej?

System się tworzy, jeśli wiemy, z jaką niepełnosprawnością mamy do czynienia. Osobie słabowidzącej nie damy zadania na kartce papieru, tylko to zadanie przeczytamy i poprosimy o odpowiedź. Przełożony wiedząc, że jest ktoś wykwalifikowany, nadający się na dane stanowisko, spełniający dane wymagania, przygotuje do rozmowy odpowiednie narzędzia, tak, aby mógł ją sprawdzić merytorycznie.

Dostając CV, czy jesteś w stanie od razu je odrzucić przez drobne mankamenty?

To zależy, jak bardzo i jak szybko potrzebuję osoby do pracy. Jeżeli bardzo szybko potrzebuję pracownika, nie odrzucam. Jako pracownik jestem jednak w bardzo komfortowej sytuacji, bo pierwszy przesiew robi za mnie dział rekrutacji, a ja dostaję CV z przeanalizowanym profilem kandydata. Jeżeli widzę, że CV jest słabe, zawsze mam feedback od rekrutera i na tej podstawie decyduję, czy chcę się z taką osobą spotkać. Czasami można popełnić błąd, oceniając pracownika po słabym CV i odrzucając go na wstępie. Zdarzyła mi się sytuacja, że rekrutowałam osobę po rybołówstwie, której profil całkowicie nie odpowiadał moim oczekiwaniom, ale coś mnie zaintrygowało w CV i dałam szansę. Kandydatka okazała się bardzo ciekawą osobą, chłonącą wiedzę, a przede wszystkim ambitną. Bardzo szybko nauczyła się pewnych schematów księgowych. Podczas rozmowy przyznała otwarcie, że spędziła ostatni miesiąc z książką do rachunkowości. Zadałam jej kilka pytań z podstaw księgowości, na które znała odpowiedzi. Dało mi to informację, że przerobiła książkę, chce się uczyć i zależy jej na pracy. Dziś ta osoba dalej pracuje w firmie. Zmieniła dział na audyty i też bardzo dobrze się odnajduje. Obecnie ma pracę bardziej detaliczną, niezwiązaną z cyferkami, ale również wymagającą ogromnej wiedzy o organizacji i na tym stanowisku również daje sobie radę. Myślę, że takie przekwalifikowania są cenne dla pracownika i jego rozwoju. Pozwala na poznanie nowych obszarów, nabycie nowego doświadczenia, a przede wszystkim na rozwój.

Często zdarzają się osoby niepełnosprawne podczas rozmów o pracę?

Mnie się nie zdarzyła ani jedna. Chyba, że to były niepełnosprawności ukryte. Jednak zachęcam osoby niepełnosprawne do aplikowania, ponieważ w dużych firmach liczą się przede wszystkim umiejętności merytoryczne. Jesteśmy na tyle dojrzali i świadomi pewnych zjawisk, że nie ma tutaj mowy o żadnej dyskryminacji, nie ma mowy o innym traktowaniu. W Capgemini jest taka kultura, która nie pozwala na niesprawiedliwe traktowania ludzi ze względu na ich wiek, narodowość, niepełnosprawność. Mimo, że osoba niepełnosprawna posiada swoje benefity, jak na przykład praca siedmiogodzinna, ma też swoje cele, które musi wykonać. Jesteśmy traktowani jak normalni pracownicy i uważam, że jest to bardzo dobre. Każdy musi zapracować na efekty. Tak to powinno wyglądać, bo my też jesteśmy zwykłymi ludźmi.

Jakie kompetencje są ważne w Twoim dziale?

Bardzo ważne jest doświadczenie w organizacji. Ja audytuję nasze centra business services w różnych regionach takich jak Indie, Chiny, USA, Kanada, Gwatemala czy Brazylia. Bardzo ważne są umiejętności związane z normami ISO, bo tym się głównie zajmujemy, więc znajomość norm jest dużym plusem. Kolejna umiejętność to dokładność i skupienie się na detalach. Certyfikaty audytorskie również są dużym plusem. Wrócę jeszcze raz do rekrutacji, bo dokładnie pamiętam swoją rozmowę rekrutacyjną do tego działu. Rozmowa była dwuetapowa. Pierwszy etap był prowadzony pod kątem merytorycznym. Musiałam udowodnić, że znam już pewne zagadnienia. Drugi etap miałam z głównym przełożonym, który zaprosił mnie na spotkanie. Była to zwykła, miła rozmowa. Byłam po niej zaskoczona, bo nie padło żadne pytanie, które sprawdzałoby moje kompetencje. Kiedy dostałam się do tego zespołu, to po jakimś czasie podczas rozmowy przy kawie powiedziałam mu, że żaden z niego rekruter, bo nie sprawdził mnie pod względem merytorycznym. On na to odpowiedział, że chciał sprawdzić, jakim jestem człowiekiem i czy uda mi się wpasować do zespołu, a merytorykę sprawdził ktoś inny. Więc jak widać, przełożeni mają różne kryteria w doborze pracownika.

Czy Twoja niepełnosprawność może przekładać się na efekty codziennej pracy?

Nie, zupełnie nie ma to wpływu. To, że mam niesprawną jedną rękę spowodowało, że wyspecjalizowałam się w szybkim pisaniu na klawiaturze lewą dłonią. Niekiedy pomagam sobie ręką prawą. Nigdy jednak nie miało to wpływu na końcowy efekt, na deadline, na osiągnięcie jakiegoś celu.

Jak wygląda w pracy podejście do osób niepełnosprawnych?

Ludzie są bardzo otwarci. Czasami jest taki moment skrępowania drugiej osoby, która zauważa niepełnosprawność. W moim przypadku niepełnosprawności nie widać. Trzeba się przypatrzyć. Najczęściej w momencie, kiedy podaję rękę, to osoba orientuje się, że coś jest nie tak, więc pojawia się moment pierwszego skrępowania. Wówczas przebieg sytuacji zależy w dużej mierze ode mnie. Jeżeli zaczynam o swojej niepełnosprawności jasno mówić, to atmosfera zazwyczaj się rozluźnia. Niepełnosprawność nigdy nie przeszkadzała mi w codziennym kontakcie, załatwianiu spraw, natomiast czasami, żeby przełamać pierwszy lód, to mówię o tym otwarcie. Myślę, że skoro dla mnie jest to normalne, to dla osób przebywających ze mną również staje się to normalne, bo ja do tego tak podchodzę.

Jak wyglądają systemy adaptacji w firmie osób niepełnosprawnych?

Wiem, że w firmie pracują osoby słabowidzące. Dzięki adaptacji mają przystosowane komputery wyposażone w specjalne programy czytające z ekranu. Ponadto, w windach zostały zainstalowane głosowe funkcje, mówiące o tym, na którym piętrze się znajdujesz. Firma stara się przystosować tak środowisko, żeby tym osobom pracowało się wygodniej. Mamy chłopaka jeżdżącego na wózku i spokojnie daje sobie radę. W firmie, dzięki dobrej atmosferze, ludzie się ze sobą trzymają i wzajemnie sobie pomagają. Często w zespole tworzą się przyjaźnie, co później się przekłada na relacje z pozostałymi pracownikami. Jeżeli do windy wchodzi osoba o kulach, każdy takiej osobie podaje pomocną dłoń i jest to naturalny odruch. Kultura firmy jest nastawiona na kontakty międzyludzkie i na pracę zespołową, jedną z naszych wartości jest team spirit. Przez to tworzą się grupy ludzi, którzy się przyjaźnią i nawet jeśli się nie znają, pomiędzy poszczególnymi piętrami, to jednak jest atmosfera przyjaźni i chęci pomocy.

Co się dzieje w sytuacjach, kiedy pracownik przez swoją niepełnosprawność, może mieć niższe kompetencje?

Jeżeli pod wpływem choroby obniża się wydajność, mamy możliwość taką osobę przesunąć do działu, który wymaga mniejszej wydajności. Jeżeli jest tylko miejsce w organizacji i przełożeni wiedzą, że mogą taką osobę przesunąć, to po prostu to robią. Inaczej jest w sytuacji, kiedy dana osoba nie realizuje celów przez swoje lenistwo, brak chęci do pracy i roszczeniowość. W takiej sytuacji próbujemy zmotywować danego pracownika, a jeżeli również to nie działa, to żegnamy się.

W firmie są organizowane przedsięwzięcia pomagające osobom niepełnosprawnym w poszerzaniu kompetencji?

Tak. Firma wyznacza sobie kolejne cele i w zależności od nich organizuje pakiety różnych szkoleń. Są to szkolenia zarówno on-line, zakończone testem, jak i szkolenia w klasach, szkolenia językowe. To zmienia się co roku, w zależności od celów organizacji. Firma, przez wzgląd na swój rozmiar, daje też możliwość migracji między działami. Swoje pierwsze sześć lat spędziłam w księgowości, podczas których zrozumiałam, że moją ścieżką zawodową jest bycie audytorem. Nie musiałam zmieniać firmy i szukać na zewnątrz, wystarczyło rozejrzeć się wewnątrz firmy i okazało się, że jest taki dział, w którym teraz jestem i rozwijam się dalej. Znalazłam swoje powołanie, a firma dała mi możliwość do niego dążyć. Można czasem trafić do zespołu, który nie do końca odpowiada, bo chce się robić coś innego, ale w tym czasie można nabyć dodatkowej wiedzy, poznać język, organizację i kiedy nadarzy się okazja zmienić stanowisko na takie, które bardziej odpowiada, nie zmieniając tym samym firmy.

Czy masz jakieś rady dla osoby niepełnosprawnej, ubiegającej się o pracę?

Przede wszystkim, próbować i traktować siebie jak osobę pełnosprawną. Byłam wychowywana bez taryfy ulgowej, nigdy nie byłam głaskana i chroniona przez rodziców i to mi bardzo pomogło. Wiedziałam, że sama muszę się o siebie zatroszczyć i nikt mi niczego nie da. Najważniejsze jest ruszyć zaraz po studiach i starać się zrekrutować do wielu miejsc. Efektem mojego działania jest fakt, że wciąż tutaj pracuję, awansuję, osiągam swoje cele i mam możliwości. Wydawało mi się, że nigdy w życiu nie wyjadę z Polski, a tymczasem latam po całym świecie. Kiedy rozpoczynałam moją pracę w Capgemini, to moja znajomość języków obcych nie była na wysokim poziomie. W przeciągu lat to się zmieniło. Jestem w stanie porozumiewać się na spotkaniach biznesowych w innych krajach. Jest to dowód na to, jak wiele można się nauczyć. Polecam szukać, próbować i spełniać marzenia. Ja jestem doskonałym przykładem na to, że marzenia się spełniają – marzyłam, żeby być audytorem i jestem!

Rozmawiała Paulina Małota